Daniel Obajtek. I Michnik. O jeden most za daleko.
/ j.k. niepoprawni.pl 2021.02.27 /
Zaczęło się po 1944 r. Wtedy to działacz Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy i komunistyczny przestępca, Ozjasz Szechter, ojciec Adama Michnika, odniósł swój życiowy sukces. Na zamówienie Moskwy przez wiele lat dążył do oderwania tej części Kresów od Polski i w końcu dzięki Stalinowi stało się to faktem. W międzyczasie wiele tysięcy polskich kresowiaków zesłano na Sybir, wielu wymordowano, później większość w wagonach towarowych przewieziono na dzisiejsze „ziemie zachodnie”. Jak wiadomo, sowieci zawsze byli mistrzami zarządzania konfliktami. Jedna z koncepcji mówi, że swoimi kanałami wspierali najpierw a nawet inicjowali poprzez swoją agenturę mordy UPA I OUN na Polakach, by później eksterminować z kolei wrogich im ukraińskich nacjonalistów. Coś jak z Warszawą, wymordować miasto rękoma Niemców, jest przecież wiele świadectw wzywania przez radiostacje do powstania. Że oni niby już, już ciągną z „bratnią pomocą”.
Sam Szechter pracował potem długie lata w stalinowskim aparacie biurokracji i komunistycznej propagandy na poważnych stanowiskach. Czyli „człowiek sukcesu”.
Niewątpliwie cała rodzina Michników jest także bardzo skuteczną rodziną „sukcesu”. Osiągnęli poważne funkcje życiowe . Poprzez matkę zawsze wiernej Rosji sowieckiej komunistki, brat Adama Michnika, słynny Stefan Michnik, krew z krwi, kość z kości, człowiek bardzo zdolny, po ośmiu miesiącach przyuczenia , został krwawym stalinowskim sędzią, który przecież na zlecenie Rosji sowieckiej, wysłał na śmierć wielu z najlepszych Polaków, dzisiaj zwanych „Żołnierzami Wyklętymi” / sam wolę nazwę „Żołnierze Niezłomni”, jest bardziej czytelna dla osób postronnych /. Przedtem rezydent złowieszczej i krwawej Informacji Wojskowej na ziemiach zachodnich. Ilości ludzi których po bestialskich torturach w śledztwie, krew bryzgała po ścianach, ten stalinowski „sędzia” skazał na długoletnie pobyty w stalinowskich więzieniach, trudno się doliczyć. A być „sędzią” to przecież prestiż i przywileje w strukturze społecznej, a więc „sukces”. Gdyby ktoś wtedy zakwestionował jego „kwalifikacje”, zapewne by tego nie przeżył, a może i modlił się jeszcze o szybką śmierć. Mogli z każdym zrobić wszystko.
Inna sprawa, że 1968 r. Stefan Michnik skorzystał z okazji i wyjechał / a dla wielu zbiegł przed odpowiedzialnością / i pomimo późniejszych starań polskich władz o ekstradycję, nigdy Polsce nie został wydany. Spokojnie pracował sobie chyba jako „bibliotekarz” i dożył spokojnych, miłych lat na emeryturze w zasobnej Szwecji. Wzorem życiorysów np. niezliczonej ilości zbrodniarzy hitlerowskich w powojennych Niemczech.
Przekazanie solidarnościowej „Gazety Wyborczej” Adamowi Michnikowi przez Lecha Wałęsę, jak się później okazało vel. „Bolkowi”, nie dokonało się zapewne bez zgody szefa komunistycznych służb specjalnych a po „przemianach okrągłego stołu” dalej /!/ Ministra Spraw Wewnętrznych gen. Kiszczaka i po „przemianach”, forsowanego przez już gazetę „Michnika” na prezydenta generała Jaruzelskiego. Obaj, Kiszczak i Jaruzelski, mieli dla Rosji sowieckiej wieloletnie i niezaprzeczalne zasługi w służbie dla krwawego aparatu represji na ziemiach polskich pod okupacją sowiecką po II wojnie światowej. W okresach największego terroru. I całe późniejsze dziesiątki lat, gdy kraj był już przez Rosję spacyfikowany i okupowany. Czyli ludzie największego zaufania ze strony okupacyjnej Rosji sowieckiej.
Funkcja naczelnego redaktora takiej gazety jak „Gazeta Wyborcza”, to ważna funkcja. W zasadzie często ważniejsza niż funkcja ministra. To taki osobny i swoisty, jak trzeba, „minister d.s. propagandy”. Sterowania ludzkimi myślami i upodobaniami. Niektórzy twierdzą , że media to czwarta, piąta i szósta władza. Gdy ludzie wierni Moskwie „oddawali władzę” : ) w Polsce po 89r. , bardzo potrzebne były im na następne lata osłona propagandowa blokująca rozliczenie za ich zbrodnie i niegodziwości. Stąd zapewne różne zdania w stylu „odpieprzcie się od generała” , lub też że Kiszczak to „człowiek honoru” itd. I wiele tekstów w organie Michnika blokujących lustrację oraz realne zmiany personalne w różnych instytucjach w Polsce.
Tak, bez cienia wątpliwości można powiedzieć, że każdy z wymienionych, z rodziny Michników i Szechterów, każdy w swoim fachu, na swoim polu, okazali się skutecznymi ludźmi sukcesu.
Lecz czy Adam Michnik odniesie sukces próbując także „obalić” prezesa „Orlenu”, Daniela Obajtka? To zobaczymy. Niemcy mu dzielnie sekundują i wspierają. Przy pomocy Niemców i różnych środowisk wrogim Polsce i Polakom, różne rzeczy mogą się zdarzyć /Np. Der Onet i cały Axel Springer nie próżnują, kto czyta ten wie. Część udziałów jest szwajcarskich, lecz zarządzanie, myśl ideologiczna i propaganda jak najbardziej niemiecka /.
Przewidziane w strategii Obajtka połączenie Orlenu i Lotosu do końca tego roku, a więc zwiększenie siły ekonomicznej Polski, jest dla wielu w Polsce i za granicą solą w oku. Jak wiadomo, na Lotos właśnie Rosja swego czasu ostrzyła sobie zęby. A PO było temu przychylne. W tle jest też niemiecki pakt i projekt Nord Stream 2, którym to gazociągiem Niemcy I Rosja chcą otoczyć Polskę iście „przyjaznym uściskiem” węża boa.
Daniel Obajtek to dla wrogów tego rządu „groźna” postać, zapewne widziana jako wybitna. Człowiek utalentowany i skuteczny /to największy jego grzech/ menadżer z wizją, zakochany w Polsce i jej pomyślności. Zapewne gdyby ponad Polskę i Polaków bardziej kochał Niemcy lub Rosję, byłby wynoszony pod niebiosy przez dzisiejszych napastników i właścicieli wrogich rządowi mediów.
Czas i gwałtowność ataków w GW i innych wskazuje, że prezes Orlenu w przez wykupienie od Niemców na rzecz Polski większości naszej prasy lokalnej, poszedł „ o jeden most za daleko”. Lokalne gazety przechodzą z rąk niemieckich do polskich. Nie może być. To przecież przejęcie totalnej kontroli nad mediami a więc umysłami Polaków, było warunkiem sukcesu układu postkomunistycznego po 89 r. Oraz zakulisowego sukcesu Rosji i Niemiec względem naszego kraju. /Czegoś jednak nie upilnowano i pomimo wściekłych ataków, także Gazety Wyborczej, powstało i działa np. religijno-społeczne, katolickie Radio Maryja i TV Trwam . A system przecież zakładał szczelność. Cóż, tu się opluje, tam wyszydzi albo zniesławi i tego ciekawego bardzo dla katolików profilu, będą kiedyś może słuchać czy oglądać tylko starsi. Takie są nadzieje wielu wrogów wolności mediów /.
Działanie dla wolnej polskiej informacji, prasy lokalnej, tworzenie niezależnych punktów sprzedaży, okazała się dla Obajtka kosztowne. Dla wrogów okazały się przekroczeniem Rubikonu.
To znaczy, że Daniel Obajtek okazał się dla swoich wrogów „żołnierzem niezłomnym” walki o polskie sprawy i polski interes narodowy, interes prawie wszystkich Polaków. Wypada mieć nadzieję, że spokojnie wszystko przetrzyma. Metody ataku nie są nowe. Przecież podobne stosowali i Niemcy w czasach II w. św. i powojenne władze komunistyczne. Tych walczących czynnie o polskie sprawy, nazywali przecież przestępcami, bandytami, próbowali ich umniejszyć, ośmieszyć i spotwarzyć w oczach Polaków. Nic nowego. To narracja wypracowana po 1917 r. w komunistycznej Rosji. Najzacieklej atakują zawsze najlepszych i najbardziej oddanych polskim sprawom.
A jednak prezes Obajtek jest szczęściarzem. Gdyby to w latach po 1944 roku bronił Polski i jej interesów i był w tym tak zdeterminowany i utalentowany, pewno powyrywano by mu paznokcie, powybijano zęby, odbito nerki, połamano żebra a potem zakończywszy strzałem w tył głowy zakopano w bezimiennym grobie.
Każdy uczciwy patriota, zwłaszcza utalentowany, gdy pojawi się na horyzoncie i jest skuteczny w tym co dobre dla Polski, musi się liczyć z niegodziwymi atakami. Tak to już jest.
