/ nasze blogi , 2015-06-09, odsłon 2453 /
Co jakiś czas czytam w internecie teksty, a częściej komentarze, dotyczące tego, by nie kooperować z Ukraińcami. Głównym argumentem jaki pada, jest to, że ”nie zrobili u siebie porządku z banderowcami”, „odznaczają i hołubią ukraińskich zbrodniarzy” itd. Argumenty pozornie słuszne, mi samemu leżą na sercu makabryczne mordy na Wołyniu i uważam, że ani nie można tego zostawić, ani zapomnieć. Jest tylko jedno małe „ale”. My , Polacy występujemy tutaj jako nie tylko ci co pouczają, ale w podtekście ci, co to wzorowo uporali się ze swoimi zbrodniarzami, co mordowali i niszczyli polskość na polskiej ziemi.
Spróbujmy spojrzeć na to z boku, oczyma postronnego obserwatora. Jak my wyglądamy na tym tle.
Oto przychodzi rok 89, rok rzekomych przemian. Wybory do Sejmu, jeszcze kontraktowe /niestety dałem się nabrać i brałem udział/. Rzekomo powiew nowego, a kogo wybiera Sejm na polskiego prezydenta? Swojego kilkudziesięcioletniego oprawcę, najbardziej zaufanego Moskwy, gen. Jaruzelskiego. No dobrze, później korekta, po niedługim czasie prezydentem zostaje agent Bolek który rozłożył „Solidarność” /też głosowałem za, niestety/. Bolek niedobry? W następnych wolnych i demokratycznych wyborach naród tak ponoć miłujący wolność wybiera człowieka z partii komunistycznej która tak go uciskała, Kwaśniewskiego. Aby komunista nie rządził zbyt krótko, to zostaje wybrany jeszcze na następną kadencję. Później naród dostaje szansę by się opamiętać i dzięki determinacji, cierpliwości i geniuszowi politycznemu brata, prezydentem zostaje patriota Lech Kaczyński . Jednak widocznie było za dobrze, bo po jego śmierci ten rzekomo miłujący wolność naród wybrał faworyta Rosji który zaraz otoczył się szkolonymi w Rosji, u śmiertelnego wroga generałami i doradcami, byłymi komunistami. Który to jeszcze do niedawna przygarnął i otoczył szacunkiem i opieką gen…Jaruzelskiego, w roli doradcy.
W międzyczasie Polacy z własnej i nieprzymuszonej woli wybrali do rządów byłych swoich ciemiężycieli komunistów, później partię która przez 8 lat rozkradła Polskę a którą nastręczyły komunistyczne tajne służby. Zginęło w Smoleńsku wielu najlepszych patriotów ale ten naród w większości ponoć uważa , że to zwykły wypadek a wielu nawet, że „nic się nie stało”. Główną gazetę „Solidarności”, ponoć symbol wolności, swego czasu rękoma „Bolka” naród oddał w ręce rodzin i potomków swoich oprawców a przez kilka lat legalnie ministrem spraw wewnętrznych był złowrogi generał Kiszczak „legalnie” niszcząc państwowe archiwa z dowodami swoich zbrodni, mianowany zresztą na to stanowisko przez osobnika który swego czasu popierał krwawych stalinowców rządzącymi udręczonym i sterroryzowanym krajem.
Do teraz w wielu miejscach tego kraju stoją pomniki najeźdźcy i katów AK/jak sowieckiego gen. Czerniachowskiego w Pieniężnie/, niektórzy mają i swoje ulice. Komunistyczni zbrodniarze do teraz legalnie pobierają dużo, dużo wyższe niż przeciętny śmiertelnik emerytury, które są przecież niczym innym jak NAGRODĄ I WYRÓŻNIENIEM ZA ZBRODNIE /gdyby byli szoferami i krawcami tego by nie dostali/. Leczą się w najlepszych kurortach i szpitalach, polokowali dzieci i wnuki na najlepszych posadach np. w mediach. Wielu już za nowych czasów otrzymało państwowe odznaczenia , jak zresztą cała agentura uniwersytecka i sądowa. Zbrodniarze i ich zaufani opływają w dostatki i zajmują sami, albo poprzez swoje dzieci, eksponowane i DECYDUJĄCE O LOSACH PAŃSTWA STANOWISKA, np. w sądownictwie. Tak to wygląda z boku, dla postronnego obserwatora. Takim jesteśmy narodem. Więc nie pouczajmy Ukraińców, kogo i jak mają wyróżniać. Skoro sami „nie zrobiliśmy porządku” u siebie.
Niejedna osoba przy czytaniu tego pomyśli sobie : „to nie ja, to nie my, to oni”. Obserwatorów z zewnątrz mało to obchodzi. Były demokratyczne wybory, naród decydował.
Tak, sytuacja była i jest skomplikowana. I tak samo skomplikowana jest sytuacja na Ukrainie. Ogromna część Ukraińców w ogóle nie zna tematu Wołynia. Musimy im to cierpliwie tłumaczyć. To wymaga czasu. Tłumaczyć tak, jak naszym nieświadomym Polakom, co głosowali na komunistów, Platformę i Komorowskiego. Do teraz wielu Polaków uważa, ze Jaruzelski był bohaterem, a Kukliński zdrajcą. Nie dalej jak miesiąc temu rozmawiałem z patriotyczną uczennicą z tzw „ziem odzyskanych”. Ma kłopoty w szkole, w liceum, bo starła się z nauczycielem historii. O co? Na lekcji historii wykładał uczniom, że Jaruzelski był bohaterem i to on powinien być pochowany na Wawelu. Historia jak najbardziej świeża i prawdziwa. Pytam ją, czy chociaż po lekcjach dostała jakieś wsparcie od kogoś z klasy. Nie dostała od nikogo. Na tym etapie jesteśmy.
Wiele obszarów ziem tzw. „odzyskanych” i byłego zaboru pruskiego, to z patriotycznego punktu widzenia ziemie misyjne. Uratowały nas na ten moment, poprzez nadzwyczajną frekwencję i determinację ziemie Polski południowo- wschodniej. Tej wschodniej, które PO chciało by wyludnić hamując ich rozwój gospodarczy.
Więc nie pouczajmy Ukraińców. Bo w walce ze spuścizną komunizmu i uciskiem Moskali, są już być może dalej niż my. Będziemy sobie nawzajem potrzebni, z Moskalami w pojedynkę się nie wygra. A o zbrodniach rozmawiać trzeba, to oczywiste. Nie oskarżając całego narodu, on politycznie nie jest jednolity a tzw „banderowcy” w demokratycznych wyborach nigdy nie wyszli poza 10 %. Dużo mniej niż komuniści u nas. Sojusz nakazuje rozum, nie emocje. Są środowiska na Ukrainie, które nie unikają rozmów na ten temat. To może trwać i dziesiątki lat. Dziwne tylko, że ci co tak nagle się rozpisali na forach, nie wspominają o tym jednocześnie, że na ziemiach dzisiejszej Ukrainy, tylko kilka lat wcześniej, Moskale dokonali eksterminacji, czystki etnicznej, mordując sto kilkadziesiąt tysięcy Polaków, całe rodziny i miasteczka. Też na Ukrainie. I nie w okresie wojennego zamętu, potworności i grozy, ale w czasie pokoju. Te dwie sprawy trzeba poruszać jednocześnie. Badać, rozmawiać, pisać. Nic innego nam już nie pozostało jak opłakiwanie. Własnych zbrodniarzy nie tylko nie ukaraliśmy ale i wywyższyliśmy odznaczeniami, emeryturami, pogrzebami na Powązkach. Więc nie skaczmy na innych ale rozmawiajmy. Chyba, ze ktoś woli Moskali za sąsiadów, a później w Polsce . Ja nie.
